Młodzi przestępcy w akcji: Lębork w szoku po serii wykroczeń 11-latków

Niecodzienna seria kradzieży i wybryków z udziałem dzieci w centrum Lęborka odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców. W ostatnich dniach uwagę służb oraz lokalnej społeczności przyciągnęły działania dwójki 11-latków, którzy w krótkim czasie dopuścili się kilku poważnych wykroczeń – od kradzieży pojazdów po wyłudzenie pieniędzy.

Początek zamieszania: skradziona hulajnoga i rower

Wszystko zaczęło się od pozostawionej bez opieki elektrycznej hulajnogi wartej 1000 złotych. Dwójka dzieci zabrała ją sprzed bloku, którego właścicielem był 80-letni mieszkaniec miasta. Po krótkiej przejażdżce po Lęborku, ich uwaga przeniosła się na rower pozostawiony tuż przed sklepem spożywczym – należał do 72-letniego klienta. Chłopiec przejął rower, pozostawiając hulajnogę, ale po kilku chwilach porzucił także nowy łup na chodniku, szukając kolejnych okazji do zabawy.

Nieudane próby kradzieży – chęć zdobycia kolejnych rzeczy

W trakcie przemieszczania się po mieście, młodzi lęborczanie podjęli próbę zdobycia kolejnego roweru. W jednym ze sklepów chłopiec usiłował znaleźć nóż, aby przeciąć zapięcie antykradzieżowe. Plan ten jednak się nie powiódł – narzędzie zostało porzucone, a rower pozostał na miejscu. Zdarzenie to pokazuje, jak niewielka odległość dzieliła tych młodych ludzi od eskalacji swoich działań.

Kradzież w bibliotece – moment nieuwagi wykorzystany przez dzieci

Odwiedzając miejską bibliotekę, para dzieci zauważyła torebkę seniorki, która w tym czasie była pochłonięta grą w szachy. Korzystając z chwilowej nieuwagi 73-latki, wyjęli z jej torby telefon oraz portfel z gotówką i kartami. To właśnie wtedy rozpoczęła się kolejna seria przestępstw, która okazała się mieć konsekwencje także dla innych osób.

Wydatki i nietypowe „przygody” za cudze pieniądze

Wyłudzone środki szybko zostały spożytkowane. Dzieci kupowały nie tylko słodycze i napoje, ale również kebaby, namiot, poduszki czy walkie-talkie. Za same gadżety zapłacili niemal 200 złotych. Próba rozbicia namiotu w miejskim parku zakończyła się niepowodzeniem, co zniechęciło ich do dalszych działań. Ostatecznie, nawet przedmioty, które wcześniej były obiektem kradzieży, wydawały się tracić dla nich znaczenie – telefon został wrzucony do rzeki, a hulajnoga porzucona.

Stanowcza interwencja policji i konsekwencje prawne

Sprawne działania lęborskich funkcjonariuszy pozwoliły szybko zidentyfikować młodych sprawców. Funkcjonariusze zabezpieczyli dowody i wezwali zarówno dzieci, jak i ich rodziców, na komendę. Teraz dalsze postępowanie prowadzone będzie przez Sąd Rodzinny, który zdecyduje o ewentualnych środkach wychowawczych oraz o przyszłości dwójki 11-latków.

Co te wydarzenia mówią o bezpieczeństwie w Lęborku?

Seria zdarzeń z udziałem najmłodszych pokazuje, że czujność mieszkańców i odpowiednie zabezpieczanie własnego mienia są niezwykle istotne. Warto rozmawiać z dziećmi na temat granic i konsekwencji – zarówno prawnych, jak i moralnych – własnych decyzji. Sprawa przypomina także o roli szkoły, rodziny oraz instytucji miejskich w prowadzeniu działań prewencyjnych, które mogą zapobiec podobnym incydentom w przyszłości. Mieszkańcy mogą być pewni, że lęborskie służby reagują zdecydowanie na każdą niepokojącą sytuację, dążąc do tego, by miasto pozostało miejscem bezpiecznym dla wszystkich pokoleń.

Źródło: Policja Pomorska